sobota, 9 maja 2015

Rozdział 11 Chiara

 Dla Fran Love- Masz już ten rozdział ♥

 Okazało się, że do pokoju przywiało Violettę. Odetchnęłam z ulgą, niby nie robiliśmy nic złego ale bałam się, że do pokoju wejdzie Federico i coś sobie o nas pomyśli. Wiem, że to głupie ale zależy mi na nim.
-Alex sory, ale chyba musisz już iść...-Oznajmiłam zmieszana.
-No dobra tylko, że dopiero przyszedłem.-Powiedział szczerząc się.
-Alex idź zaraz przyjdzie Fede i jeszcze coś sobie pomyśli.-Nagle w rogu pokoju spostrzegłam Viole, która jadła żelki i oglądała całą sytuacje z zaciekawieniem.
-Nie przeszkadzajcie sobie, mnie tu nie ma.-Powiedziała Viola z uśmiechem.
-Dobra to ja jednak idę.-Oznajmił Alex.
-To po co przyszłaś?-Spytałam Violi.
-No po rzeczy spoko zaraz znikam.-Powiedziała pakując torbę.
-Ok to powiedz Federico, że ja już idę spać.-Powiedziałam ziewając.
To straszne wszędzie go widzę, w pokoju, w sali, w parku, w sklepie, a nawet jak zamykam oczy.
Federico to chyba naprawdę miłość mojego życia. Jak jakbym chciała, żeby on odwzajemnił moje uczucia. I tak o nim myśląc zasnęłam.

W tym samym czasie Federico

O masakra co ten Debil znowu wymyślił? O jaką Chiare mu chodzi?
-SSłońce nie stresuj się.- Usłyszałem głos Leona dochodzący z rogu pokoju. Nagle do pomieszczenia wszedł mój kumpel ciągnący za sobą wielkiego różowego aligatora w blond losach.
-SStary co to za pluszak?- Zapytałem powstrzymują śmiech i zmieszanie.
-Chiaro poznaj Federico, Fede poznaj Chiare.-Powiedział poważnie Leon. Szczerze myślałem, że się zgrywa, ale nie to pomysł Pana Doskonałego. Najlepiej trzymać w pokoju gigantyczną jaszczurke, a potem wcisnąć ja kumplowi.
-Leon,  a jak ja mam Ci pomóc z tą jaszczurka? - Zapytałem zgodnie z prawdą, ponieważ nie mam bladego pojęcia jeszcze Francesca sobie coś o mnie pomyśli.
-KKoleś to NIE jest jaszczurka.- Powiedział mój przyjaciel przez zaciśnięte zęby.
-No dobra to krokodyl, ale to nie zmienia faktu iż dalej nie wiem co mi do tego...- Oznajmiłem z rękami w górze na znak, że się poddaje.
-Co masz zrobić... Serio... Nie wiesz porostu wziąść ja ze sobą, żeby się nie spotkały z Violą. -Powiedział jakby to było oczywiste.
-Kogo mam nie spotkać?- Usłyszeliśmy za sobą głos Violetty.
-Co nie źle nas zrozumialas Kotku...- Zaczął ściemniac Leon.
-Jasne...-Powiedziała Castillo ze sztucznym uśmiechem.
-AA co to za śliczna Jaszczurka.-PPonownie usłyszeliśmy obiekt westchnień mojego kumpla... A może by się tak z nim podroczyc.
-A to to krokodyl dla Fran z okazji naszego wyjścia podoba Ci się? - Zapytałem się  Violi, na co Leon tylko po groził mi pięścią niby na żarty,  lecz wyglądał strasznie.
-O Matko jak z tej Fran szczęścia tez bym chciała coś takiego dostać.- Rozmażyła się dziewczyna.
- Dobra to ja spadam.-II tak udałem się do mojego nowego pokoju. Wchodząc zobaczyłem, że Fran juz śpi o jej jaka ona jest słodka podszedłem do niej i ją przykrylem. Następnie udałem się do łazienki i wykonałem wieczorne czynności, po chwili też leżałem.


-------------------------------------------------------------

Hejo, wybaczcie ze rozdział tak późno sama nie wiem dlaczego... może przez tą ładną pogodę sama nie wiem, ale mniejsza o to. Wiem, że rozdział dosyć nudny itp, ale dopiero teraz go wymyślam (pprzepraszam za błędy, ale pisze z telefonu :)
Dobra nie będę przedłużać, tylko wspomnę jeszcze o mojej nowej zakładce Zapytaj bohatera, do której wszystkich zapraszam xd
Pozdrawiam Sofia :***

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz