Witajcie, dzisiaj nie przychodzę do was z rozdziałem to również nie jest kolejna nudna informacja mojego autorstwa...
Jest mi bardzo smutno i nie sądziłam, że stanie się to tak szybko, ale mam pytanie... Czy ktoś z was czyta jeszcze lub w ogóle moje opowiadanie?
Jeżeli nie to zawiesza bloga na czas nieokreślony może tydzień, miesiąc, rok lub po prostu nie wrócę.
Pisząc tą notkę łzy cisną mi się do oczu, tylko czy jest sens ciągnąć coś na co nikt nie czeka ani nie cieszy się, jak się pojawia? Mam nadzieje, że to nie jest moja ostatnia notka (na pewno nie, bo w razie czego napisze jeszcze pozegnalaną :). Tak więc czekam na komentarze, w których umieszczajcie swoje odpowiedzi.
A tym czasem zakończę jak każdy mój rozdział pozdrowieniami.
Sofie :***
czwartek, 21 maja 2015
sobota, 9 maja 2015
Rozdział 11 Chiara
Dla Fran Love- Masz już ten rozdział ♥
Okazało się, że do pokoju przywiało Violettę. Odetchnęłam z ulgą, niby nie robiliśmy nic złego ale bałam się, że do pokoju wejdzie Federico i coś sobie o nas pomyśli. Wiem, że to głupie ale zależy mi na nim.
-Alex sory, ale chyba musisz już iść...-Oznajmiłam zmieszana.
-No dobra tylko, że dopiero przyszedłem.-Powiedział szczerząc się.
-Alex idź zaraz przyjdzie Fede i jeszcze coś sobie pomyśli.-Nagle w rogu pokoju spostrzegłam Viole, która jadła żelki i oglądała całą sytuacje z zaciekawieniem.
-Nie przeszkadzajcie sobie, mnie tu nie ma.-Powiedziała Viola z uśmiechem.
-Dobra to ja jednak idę.-Oznajmił Alex.
-To po co przyszłaś?-Spytałam Violi.
-No po rzeczy spoko zaraz znikam.-Powiedziała pakując torbę.
-Ok to powiedz Federico, że ja już idę spać.-Powiedziałam ziewając.
To straszne wszędzie go widzę, w pokoju, w sali, w parku, w sklepie, a nawet jak zamykam oczy.
Federico to chyba naprawdę miłość mojego życia. Jak jakbym chciała, żeby on odwzajemnił moje uczucia. I tak o nim myśląc zasnęłam.
W tym samym czasie Federico
O masakra co ten Debil znowu wymyślił? O jaką Chiare mu chodzi?
-SSłońce nie stresuj się.- Usłyszałem głos Leona dochodzący z rogu pokoju. Nagle do pomieszczenia wszedł mój kumpel ciągnący za sobą wielkiego różowego aligatora w blond losach.
-SStary co to za pluszak?- Zapytałem powstrzymują śmiech i zmieszanie.
-Chiaro poznaj Federico, Fede poznaj Chiare.-Powiedział poważnie Leon. Szczerze myślałem, że się zgrywa, ale nie to pomysł Pana Doskonałego. Najlepiej trzymać w pokoju gigantyczną jaszczurke, a potem wcisnąć ja kumplowi.
-Leon, a jak ja mam Ci pomóc z tą jaszczurka? - Zapytałem zgodnie z prawdą, ponieważ nie mam bladego pojęcia jeszcze Francesca sobie coś o mnie pomyśli.
-KKoleś to NIE jest jaszczurka.- Powiedział mój przyjaciel przez zaciśnięte zęby.
-No dobra to krokodyl, ale to nie zmienia faktu iż dalej nie wiem co mi do tego...- Oznajmiłem z rękami w górze na znak, że się poddaje.
-Co masz zrobić... Serio... Nie wiesz porostu wziąść ja ze sobą, żeby się nie spotkały z Violą. -Powiedział jakby to było oczywiste.
-Kogo mam nie spotkać?- Usłyszeliśmy za sobą głos Violetty.
-Co nie źle nas zrozumialas Kotku...- Zaczął ściemniac Leon.
-Jasne...-Powiedziała Castillo ze sztucznym uśmiechem.
-AA co to za śliczna Jaszczurka.-PPonownie usłyszeliśmy obiekt westchnień mojego kumpla... A może by się tak z nim podroczyc.
-A to to krokodyl dla Fran z okazji naszego wyjścia podoba Ci się? - Zapytałem się Violi, na co Leon tylko po groził mi pięścią niby na żarty, lecz wyglądał strasznie.
-O Matko jak z tej Fran szczęścia tez bym chciała coś takiego dostać.- Rozmażyła się dziewczyna.
- Dobra to ja spadam.-II tak udałem się do mojego nowego pokoju. Wchodząc zobaczyłem, że Fran juz śpi o jej jaka ona jest słodka podszedłem do niej i ją przykrylem. Następnie udałem się do łazienki i wykonałem wieczorne czynności, po chwili też leżałem.
-------------------------------------------------------------
Hejo, wybaczcie ze rozdział tak późno sama nie wiem dlaczego... może przez tą ładną pogodę sama nie wiem, ale mniejsza o to. Wiem, że rozdział dosyć nudny itp, ale dopiero teraz go wymyślam (pprzepraszam za błędy, ale pisze z telefonu :)
Dobra nie będę przedłużać, tylko wspomnę jeszcze o mojej nowej zakładce Zapytaj bohatera, do której wszystkich zapraszam xd
Pozdrawiam Sofia :***
Okazało się, że do pokoju przywiało Violettę. Odetchnęłam z ulgą, niby nie robiliśmy nic złego ale bałam się, że do pokoju wejdzie Federico i coś sobie o nas pomyśli. Wiem, że to głupie ale zależy mi na nim.
-Alex sory, ale chyba musisz już iść...-Oznajmiłam zmieszana.
-No dobra tylko, że dopiero przyszedłem.-Powiedział szczerząc się.
-Alex idź zaraz przyjdzie Fede i jeszcze coś sobie pomyśli.-Nagle w rogu pokoju spostrzegłam Viole, która jadła żelki i oglądała całą sytuacje z zaciekawieniem.
-Nie przeszkadzajcie sobie, mnie tu nie ma.-Powiedziała Viola z uśmiechem.
-Dobra to ja jednak idę.-Oznajmił Alex.
-To po co przyszłaś?-Spytałam Violi.
-No po rzeczy spoko zaraz znikam.-Powiedziała pakując torbę.
-Ok to powiedz Federico, że ja już idę spać.-Powiedziałam ziewając.
To straszne wszędzie go widzę, w pokoju, w sali, w parku, w sklepie, a nawet jak zamykam oczy.
Federico to chyba naprawdę miłość mojego życia. Jak jakbym chciała, żeby on odwzajemnił moje uczucia. I tak o nim myśląc zasnęłam.
W tym samym czasie Federico
O masakra co ten Debil znowu wymyślił? O jaką Chiare mu chodzi?
-SSłońce nie stresuj się.- Usłyszałem głos Leona dochodzący z rogu pokoju. Nagle do pomieszczenia wszedł mój kumpel ciągnący za sobą wielkiego różowego aligatora w blond losach.
-SStary co to za pluszak?- Zapytałem powstrzymują śmiech i zmieszanie.
-Chiaro poznaj Federico, Fede poznaj Chiare.-Powiedział poważnie Leon. Szczerze myślałem, że się zgrywa, ale nie to pomysł Pana Doskonałego. Najlepiej trzymać w pokoju gigantyczną jaszczurke, a potem wcisnąć ja kumplowi.
-Leon, a jak ja mam Ci pomóc z tą jaszczurka? - Zapytałem zgodnie z prawdą, ponieważ nie mam bladego pojęcia jeszcze Francesca sobie coś o mnie pomyśli.
-KKoleś to NIE jest jaszczurka.- Powiedział mój przyjaciel przez zaciśnięte zęby.
-No dobra to krokodyl, ale to nie zmienia faktu iż dalej nie wiem co mi do tego...- Oznajmiłem z rękami w górze na znak, że się poddaje.
-Co masz zrobić... Serio... Nie wiesz porostu wziąść ja ze sobą, żeby się nie spotkały z Violą. -Powiedział jakby to było oczywiste.
-Kogo mam nie spotkać?- Usłyszeliśmy za sobą głos Violetty.
-Co nie źle nas zrozumialas Kotku...- Zaczął ściemniac Leon.
-Jasne...-Powiedziała Castillo ze sztucznym uśmiechem.
-AA co to za śliczna Jaszczurka.-PPonownie usłyszeliśmy obiekt westchnień mojego kumpla... A może by się tak z nim podroczyc.
-A to to krokodyl dla Fran z okazji naszego wyjścia podoba Ci się? - Zapytałem się Violi, na co Leon tylko po groził mi pięścią niby na żarty, lecz wyglądał strasznie.
-O Matko jak z tej Fran szczęścia tez bym chciała coś takiego dostać.- Rozmażyła się dziewczyna.
- Dobra to ja spadam.-II tak udałem się do mojego nowego pokoju. Wchodząc zobaczyłem, że Fran juz śpi o jej jaka ona jest słodka podszedłem do niej i ją przykrylem. Następnie udałem się do łazienki i wykonałem wieczorne czynności, po chwili też leżałem.
-------------------------------------------------------------
Hejo, wybaczcie ze rozdział tak późno sama nie wiem dlaczego... może przez tą ładną pogodę sama nie wiem, ale mniejsza o to. Wiem, że rozdział dosyć nudny itp, ale dopiero teraz go wymyślam (pprzepraszam za błędy, ale pisze z telefonu :)
Dobra nie będę przedłużać, tylko wspomnę jeszcze o mojej nowej zakładce Zapytaj bohatera, do której wszystkich zapraszam xd
Pozdrawiam Sofia :***
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)